Dawno nie pisałam co u nas bo czasu brak.
A od świąt wydarzyło się dużo - oj dużo :)
Byłam na urlopie - choć urlopem tego wolnego nie mogłam na zwać bo nie odpoczęłam ale za to wykonałam dużo domowych i ogrodowych prac. Umyłam okna, ulepiłam górę pierogów, wysprzątałam podwórko, zrobiłam porządki w szafie, upiekłam ciasto na wesele itp. :)
Braciszek mój ulubiony ( bo jedyny) ożenił się po raz drugi z tą samą bratową.
Wesele cudowne, młodzi piękni i młodzi, pogoda dopisała, nogi bolały 2 dni i to nie od siedzenia. Dawno tak się nie wytańczyłam jak na tym weselichu.
Chłopaki wychodzą z przeziębienia, z którym walczymy już od świąt. To dobrze bo pogoda dopisuje na spacerki, rowerki i plac zabaw. Kończą się już zielone gluty po pas, marudzenie i nieprzespane noce.
Biegam, bo 16 maja startuje w Oleckiej 13-tce i nie chciałabym być ostatnia :) Już nie mogę się doczekać. Mężuś jedzie w niedzielę (26.04.2015r) do Warszawy na Olren Warsaw marathon biegnie na 10 km a 2 maja bierze udział w półmaratonie w Węgorzewie. Trzymajcie kciuki :)
Plany wakacyjne zrobione, w lipcu zobaczymy wielką wodę - mieszkanko zarezerwowane - Gdańsku widzimy się latem :)
pozdrawiam
...

r