poniedziałek, 24 grudnia 2012

Świąteczne życzonka

 Stroik moje wykonanie :)

Przygotowania zakończone, teraz zostało wypatrywać pierwszej gwiazdki i czekać na Mikołaja. W tym roku czekają nas dwie kolacje wigilijne a więc wieczór zapowiada się bardzo intensywny.

Kochani z okazji tych pięknych świąt Bożego Narodzenia życzę Wam samych wyjątkowych chwil, 
czasu spędzonego w gronie rodziny i przyjaciół 
oraz atmosfery pełnej ciepła, życzliwości i miłości. 
Niechaj będzie to czas beztroskich i dobrych myśli oraz smacznych potraw. 
A dzieciakom małym i dużym wspaniałych i wymarzonych prezentów od Św. Mikołaja!!!

 Osinek w świątecznej piżamce


pozdrawiam 

sobota, 22 grudnia 2012

Piernikowo i blokowo

Nas też ogarnął przedświąteczny szał pieczenia ciast. 
Nie jestem w tym najlepsza ale piekę jakieś wynalazki bo mam dwóch łasuchów w domu:)
Dlatego dziś z Osinkiem piekliśmy piernik i robiliśmy ukochaną słodycz męnża czyli blok czekoladowy!
A o to mój niezawodny pomocnik w akcji:
Na pierwszy ogień poszedł piernik



Trzeba było spróbować czy ciasto dobre


A teraz ucieramy ciastka na blok czekoladowy

 
Efektów końcowych jeszcze nie ma, polewa nie zrobiona a blok czekoladowy tężeje w lodówce:)

Jutro z moim pomocnikiem zabieram się za szykowanie mięska, aby było co jeść w święta :)

pozdrawiam

czwartek, 20 grudnia 2012

jajko mądrzejsze od kury cz. III

Osinek się rozgadał i powtarza wszystko. A odkąd zaczęliśmy na poważnie zaprzyjaźniać się z nocnikiem to kilkaset razy dziennie prowadzimy taki dialog:

JA: Oskar chcesz siusiu? Tylko pamiętaj, że nie masz pieluszki.
Oskar: Niae siusiu, a po chwili dodaje: a pupe?
JA: A kupkę?
Oskar Niae pupe. niae siusiu, niae pupe, niae siusiu.....

A za chwilę kupa ląduje w majteczkach!
No i jak matka może nie osiwieć w wieku 27 lat? No jak? Wytłumaczcie mi to!


Ps. Ma ktoś może jakiś dobry sposób aby kupa lądowała tam gdzie powinna a nie w majteczkach????  

pozdrawiam

zakończenie...

.... nie nie bloga, a projektu "Akademia zdrowego stylu życia" 
Wczorajszy wieczór spędziłam na spotkaniu kończącym projekt. Do projektu nie zakwalifikowałam się (byłam za chuda) ale były osoby które nie chciały uczęszczać na zajęcia więc postanowiłam to wykorzystać i "wskoczyć" na ich miejsce. Zajęcia ruchowe super, możliwość wspólnego wyjazdu na basen był fajnym pomysłem na integrację grupy.
Jestem zadowolona z tych zajęć ruchowych, mam lepszą kondycję i spadło kilka centymetrów tu i ówdzie. Z czego bardzo się cieszę. Postanowiłyśmy z koleżankami z projektu kontynuować zajęcia do wiosny na własną rękę.
Żebym mogła wyjść na imprezę menż musiał wziąć urlop i zostać z dziecięciem naszym:)
Dobry małżonek chętnie skorzystał z wolnego. A ja miałam okazję wystroić się bo przecież do ludzi to jakoś trzeba wyglądać i wyjść z domu bez dzieciolka.
Także poszłam spotkałam się z ludźmi, pośmiałam się, zjadłam pyszną lekką kolację, wypiłam wina ( i nie tylko) i około północy wróciłam do domku.
W końcu mi też coś się od życia należy a nie tylko te pieluchy a teraz nocnik i nocnik :)

pozdrawiam

 
   

wtorek, 18 grudnia 2012

Przedświątecznie


Został niecały tydzień do świąt. Miałam wielkie plany do co do porządków, zależało mi na umyciu okien gdyż nie mam firanek a Osinek uwielbia wyglądać przez okna i zostawiać "piąteczki" na szybie. Zostały tylko dobre intencje gdyż pogoda pokrzyżowała plany:)
Na Mazurach istna Syberia!!!!!!
Śniegu po pas albo i więcej!!!!
Wieje duży wiatr, śnieg pada od kilku dni, ciągle zawiewa drogę, z domu wychodzimy jak musimy a jak nie musimy to siedzimy i wyglądamy przez okienko:)  
(dlatego brudne)
Czekamy aż pogoda się uspokoi i będzie można wyjść na saneczki.
Takie widoki to u nas normalność:
Jak dobrze, że braciszek ma taki sprzęt, bo inaczej ciężko by było :D

 Żeby nie braciszek to mielibyśmy niezłe łopatowanie

Lenka zwana Niną musi mimo śniegów i mrozów poszczekać na samochody. 
Przyjrzyjcie się, ze psem widać wielką ponad metrową zaspę!


Dziś mieliśmy gości. Wybrała się do nas prababcia Osinka. 
Mimo, że pogoda nie sprzyja wyjazdom dziadkowie męnża przyjechali do nas. Ta niespodziewana wizyta zmotywowała mnie  do ubrania choineczki i wyciągnięcia świątecznych ozdób. Także, wczoraj jak męnż wrócił z pracy ok 22.00 zabraliśmy się za ubieranie naszego drzewka. Oczywiście Osinek nie mógł tego przegapić, zbudził się i nie mógł zasnąć więc pomagał nam przy wieszaniu ozdób. Podawał i pokazywał gdzie tata ma wieszać a przy tym miał niezłą frajdę. Czasami jak tata nie słuchał synka to tupał nóżką i próbował przewiesić bombkę. Naturalnie zdarzyły się dwie wpadki i bombeczki ( mamy wszystkie szklane) wypadły z malutkich rączek i się zbiły. Był płacz i młody sam do siebie mówił "nununu". 
A po ciężkiej pracy trzeba było pobawić się w kartonie po choince.
Zabawa wyglądała tak:



W końcu udało nam się zabrać młodego do łóżka.  choć nie obyło się bez protestów i wielkiego żalu!
A dzisiejszy poranek wyglądał tak:
 Obowiązkowo trzeba było każdą bombeczkę obejrzeć, dotknąć i sprawdzić czy tata dobrze powiesił






A skoro choinka ubrana i w domku i na podwórku więc mamy prawie święta.Zostało zapakować prezenty. Zastanawiamy się czy Osinek nie jest za mały na Mikołaja. Brat chce się przebrać ale nie wiem czy Oskar nie wystraszy się? 
 Co o tym myślicie? 
Bo nie chcem aby tak radosna chwila rozpakowywania prezentów go zestresowała ;)

Ps. Okienka zostawiam na lepszą pogodę. A może same się umyją.... jakieś elfy czy krasnoludki...
A w weekend ostatnie zakupy i planuję spędzić go w kuchni bo trzeba coś przyszykować do jedzonka. 

pozdrawiam przedświątecznie