Postanowiłam razem z nim w drodze do przedszkola zajechać do Kauflandu po zakupy i przy okazji wybrać jakieś małe autko.
Młody biegał między regałami i wydawało mi się, że nie widział jak wzięłam pod pachę koparkę.
Przy kasie i w samochodzie nic nie wspominał. Wieczorem też nic nie mówił.
Opowiedziałam mężowi że Oskar jest tak mały, że można go jeszcze oszukać .....
jak ja się myliłam....
Rano przy śniadaniu młody pyta się gdzie jest jego prezent?
Robimy wielkie oczy, że nie mamy dla niego prezentu.
A on opowiada, że mama wczoraj w sklepie kupiła żółtą koparkę i że ona jest z tyłu w samochodzie.
I on ją teraz chce i koniec!
Gdy zaprzeczaliśmy młody zaczął płakać bo wie co widział i chce zabawkę.
Zapłakany poszedł sprawdzać czy koparka jest w samochodzie.
Na szczęście udało nam się go przekonać, że nic takiego nie kupowałam, że to ktoś przed nami kupował koparkę.
A on jeśli chce koparkę to razem z ciasteczkami dla Mikołaja musi zostawić rysunek i Mikołaj będzie wiedział co ma mu zostawić.
No i już wiem, że taki mały urwis widzi wszystko i nie da się go oszukać :)
pozdrawiam

