Julo tęskni za mną
Wracam z pracy do domu i jest jeden wielki pisk i płacz.
Maluszek mój chce abym już od progu zajmowała się nim i tylko nim.
Kiedy próbuję odstawić go choć na chwilę aby przebrać się czy umyć ręce to wpada w histerie.
Nie mogę go również nakarmić, nie chce ode mnie jeść. No chyba, że cyca, z tym jeszcze się nie pożegnaliśmy. Staram się po pracy poświęcić Juleczkowi jak najwięcej czasu, bawię się z nim, całuje, przytulam i noszę na rękach. W tym czasie jest uśmiechnięty i radosny. Widzę, że brakuje mu tego naszego czasu tylko razem.
Kiedy maluch jest u mojej mamy wszystko ładnie je, nawet normalne obiady (co w domu zdarza się od święta), dobrze śpi, jest radosny i ładnie bawi się sam albo z Ksawusiem. Jestem pewna, że jest mu tam bardzo dobrze. Nawet w domu jak jest z tatą i Oskim bawią się super. Tylko moje pojawienie się wzbudza w nim takie negatywne emocje. Czasami wydaje mi się, że on myśli, że go zostawię. Źle mi z tym i po kolejnym ciężkim wieczorze kiedy patrzę jak słodko śpi w łóżeczku zastanawiam, się czy dobrze zrobiłam, że poszłam do pracy. Chciałam zmienić coś w moim (naszym) życiu ale nie spodziewałam się, że mój Junior tak ciężko to zniesie. Mam nadzieję, że z czasem się przyzwyczai i będzie już tylko lepiej. Musi być lepiej bo zależy mi na tej pracy i na tym aby w końcu w naszym domu zapanował spokój.
Tylko sen z oczu spędza mi to szkolenie. ...
Dwa tygodnie bez moich chłopaków.... będzie ciężko...
Dopisek:
W związku z moim wyjazdem na szkolenie zakończyliśmy karmienie cycem. Było mi ciężko podjąć tę decyzje ale zaczynając pracę wiedziałam, że muszę to zakończyć. Na szczęście Juleczek odstawienie zniósł dobrze. Pierwsza noc była ciężka a potem już z górki. W dzień mu tłumaczę, że cycy są nie dobre a w nocy tata zajmuje się Julusiem. Dobrze, że chociaż ten etap w naszym życiu spokojnie udało się zakończyć.
pozdrawiam