Wszystko co dobre szybko się kończy i mój dwutygodniowy urlop niestety też :)
W czwartek znowu wyciągnę białą koszulę, czarną spódnicę, szpilki i obiorę kierunek Gołdap :) Będzie dobrze wrócić do normalnego trybu dnia bo przez te ostatnie dni bardzo się rozleniwiłam i miałam problemy z porannym wstawaniem.
Pogoda mi dopisała przez ostatnie 2 tygodnie świeciło piękne słońce. Więc wykorzystałam ten czas na bieganie, rowerowanie z chłopakami i prace ogrodowe. Elekt mojego urlopu jest taki, że mąż musiał dorobić półek w piwnicy na słoiki z przetworami :)
Koniec sierpnia jeszcze przed urlopem bieg Pogoń za Bobrem w Wigierskim Parku Narodowym
Meta i moje obite kolana :)
Weselny klimat :) Bawiliśmy się u Kamila kolegi z pracy. Oj dawno się tak nie wytańczyłam.
Nogi 2 dni dochodziły do siebie :)
Początek roku przedszkolnego. Mój Junior rozpoczął pierwszy rok przedszkola a Starszak ostatni. Rosną mi dzieci nawet nie niem kiedy .... :)
Dzieci w przedszkolu matka na buszowanie po lumpeksach się udała :)
Skarby jesieni, żołędzie i działamy ludziki :)
Rowerowe zachody słońca :)
I wschody słońca nad naszym jeziorkiem :)
III Kętrzyńskie biegi z Philips- świetny plac zabaw nad jeziorem - dzieciaki nie mogły się oderwać od tej huśtawki
A po bieganiu był piknik i koncert Perfectu. Nawet ze śpiącymi dziećmi udało się posłuchać największych przebojów Grzegorza Markowskiego.
Smaki lata zamknięte w słoiku i chwila odpoczynku na tarasie. Cisza spokój do godziny 13. Trzeba dobrze naładować baterię na cały dzień
pozdrawiam słonecznie
