A paradoksalnie powinnam mieć go więcej bo z jednym dzieckiem jestem pół dnia w domu.
Ale przybyło mi innych obowiązków i w sumie "dziecko" mi przybyło - bo mąż na zwolnieniu z poszytą dłonią to tak jak dodatkowe dziecko.
Mimo, że wstaję przed 6 każdego dnia a wieczorem kładę się przed północą nie mam czasu dla siebie czy na napisanie notki.
To tyle w ramach wyjaśnienia :)
A co u nas?
Oski kocha przedszkole, chodzi z wielkim zapałem, pani chwali czyli jest dobrze.
Małżon jeszcze tydzień na zwolnieniu bo chirurg spierdzielił szycie i ręka kiepsko się goi.
Przez to nasze wakacje w połowie lipca stoją pod znakiem zapytania bo nie wiadomo czy Kamil dostanie urlop jak tak długo będzie na zwolnieniu.A zaliczka wpłacona... ach...
Julo znowu kiepsko je. Nie mam już siły z nim walczyć. Wszystkie nowe smaki są palcem wyciągane z buzi.
Pokazuje język, wspina się po schodach, robi brawo, dzieli się smokiem, "bawi" się z Oskarem- a raczej wszystko mu zabiera.
A ja mało biegam bo brakuje mi czasu jestem trochę przemęczona i czekam na lepszą pogodę bo te zimno mnie wkurza. Doszło mi obowiązków męża ale jakoś daję rade a on stara się pomagać i najważniejsze nie przeszkadzać. Rozpoczęłam sezon przetworów. Robiłam już dżemik truskawkow-poziomkowy a w weekend będziemy szaleć z samymi truskawkami. Lubię to :)
Zostawiam Was ze zdjęciami
Paluszki i makaron ulubione przekąski Julcia
Brat poszedł do przedszkola Julo czeka a czasami nawet popłacze jak Oski wychodzi
Zabawa z matką to nie to samo co z bratem ale z braku laku może być ;)
Oski uwielbia wypić mleczko przed snem
Wspólne oglądanie bajek
pozdrawiam








