To w sumie z przerwami na chorowanie i święta to będzie od 20 lutego.
Staram się tak 3 razy w tygodniu
Zaczynałam to ledwo kilometr dawałam radę przebiec a teraz to prawie 7 km ( mój rekord)
Na początku 2-3 minuty biegu to była męczarnia a teraz dopiero zaczynam czuć o co w tym chodzi
Moje marzenie (oczywiście do spełnienia) to 10 km.
Bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej, czasami jest mi ciężko, mam dość nie mogę złapać rytmu, brakuje mi oddechu i myślę, żeby zakończyć tę przygodę...
a następnym razem biegnie mi się super, lekko i przyjemnie, sprawia mi to wielką radość, wracam do domu naładowana i pełna energii.
Wniosek - będę biegać i mam nadzieję, że uda mi się spełnić marzenie biegowe :)
ps. Mężuś zapisał się na bieg "Olecka trzynastka" w koło jeziora, który odbędzie się 17 maja oraz na półmaraton organizowany na koniec sierpnia w Ełku. Będziemy kibicować :)
pozdrawiam